Wzdłuż Nogatu

Nogat to rzeka, która przepływa przez Żuławy, jednocześnie stanowiąc częściową granicę między województwem Pomorskim i Warmińsko-Mazurskim. Nogat jest rzeką żeglowną, można tu spotkać także amatorów sportów wodnych, ale to również świetny motyw przewodni wycieczki rowerowej, której szlak wiedzie wzdłuż jej brzegów – zahaczając po drodze o nadnogackie miejscowości.

W dniu 29.08.2015 r. odbyło się kolejne wydarzenie z cyklu „Zwiedzamy Żuławy”. Tym razem Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” zaprosiło na wycieczkę rowerową pt. „Wzdłuż Nogatu”. Trasę wycieczki przygotował Leszek Marcinkowski, który jednocześnie pełnił funkcję przewodnika.



Dawny Ellerwald i spotkanie z mennonitkami
Ellerwald – opowiada przewodnik, Leszek Marcinkowski - to obszar położony pomiędzy rzeką Elbląg, Nogatem, dawnym korytem Starego Nogatu oraz Kanałem Jagiellońskim – to Las Olchowy, dla nas bardziej znana nazwa Ellerwald (niem.). Dzisiaj jest to obszar wsi Władysławowo, Adamowo, Kazimierzowo, Janowo i Józefowo.
W czasach średniowiecza był to potężny obszar depresyjny pokryty bagnami i podmokłym lasem olchowym. W 1495 roku połączono Nogat z rzeką Elbląg, poprzez Kanał Jagielloński. Początek rolniczego zagospodarowania tego terenu zaczyna się w roku 1565, kiedy to Rada Miejska Starego Miasta wydzieliła 435 działek o pow. 16 mórg chełmińskich (8,96 ha), odpowiada to mniej więcej ilością parcel posiadanych przez mieszczan zamieszkujących Stare Miasto.

Wycieczkę rozpoczęliśmy od wizyty we współczesnym domu podcieniowym, w którym mieści się hotel i restauracja. To znany „Folwark Żuławski”, wybudowany na wzór dawnego budownictwa regionalnego, ale dostosowany do potrzeb współcześnie żyjących. Obiekt wznoszony był pod czujnym okiem konserwatora zabytków – by, mimo nowoczesności, oddawał klimat żuławskich domów podcieniowych. Po obiekcie oprowadził nas jego właściciel, Przemysław Pastewski, który jeszcze przed rozpoczęciem wycieczki, zaprosił uczestników na śniadanie i poranną kawę.


Następnie, wyposażeni w rowery (swoje, ale też i wypożyczone z „Folwarku Żuławskiego”) ruszyliśmy w trasę, bo już kilka kilometrów dalej czekała na nas kolejna niespodzianka.
Dojechaliśmy do starego domu we Władysławowie. Dom faktycznie piękny, ale to nie on był największą atrakcją. Na miejscu czekały na nas… mennonitki! A dokładniej dwie członkinie Stowarzyszenia IWA Integracja-Współpraca-Aktywność przebrane za wspomniane mennonitki. Panie wzbudziły prawdziwą sensację, a zdjęciom nie było końca. Po sesji fotograficznej przyszła pora na degustację lokalnych specjałów: pierogów oraz sera.
Stowarzyszenie IWA, promując Ellerwald, nawiązuje do historii jego dawnych mieszkańców. – wyjaśnia Elżbieta Mieczkowska – założyciel i pierwsza prezes Stowarzyszenia IWA - Na lokalnych imprezach: dożynkach, jarmarkach i festynach jego członkowie przywdziewają. surowe codzienne stroje mennonickie, które uszyto na podstawie kserokopii zdjęcia, przedstawiającego dwie mennonitki (kserokopia zdjęcia w zbiorach prywatnych G. Effenberg - Naczelnika Wydziału Promocji Powiatu, Edukacji Kultury i Sportu Starostwa Powiatowego w Elblągu).
Serwujemy Hanine pierogi - przepis rodem z Kresów, ale farsz stanowi twaróg z mleka krów, wypasających się na żuławskich łąkach. Potrawa ta to odzwierciedlenie smaków współczesnych Żuław - tygla smaków ludności napływowej, osiedlającej się tu po II wojnie światowej, swoistego kolażu wzajemnie się przenikających receptur.
Stowarzyszenie IWA w działaniach promujących Ellerwald sięga do jego historii, walorów krajobrazowych i bliskości łatwych szlaków rowerowych.. Wykorzystuje je w popularyzowaniu idei wiosek tematycznych i rodzinnej turystyki rowerowej po Żuławach Elbląskich.


Gdy wszyscy skosztowali przygotowanych rarytasów i wysłuchali opowieści Pani Elżbiety Mieczkowskiej, ponownie sięgnęli po aparaty i fotografowali gospodynie, ale też gospodarstwo, jego detale oraz ogród z wyjątkowym okazem starego dębu.
Trochę się zasiedzieliśmy we Władysławowie, ale nie ma co się dziwić, gdyż spotkanie ze Stowarzyszeniem IWA było fascynujące i nie bardzo chcieliśmy Panie opuszczać. Całe szczęście kawałeczek dalej, czekała na nas jeszcze jedna niesamowita postać. Była nią Pani Agnieszka Kostrzewa, prezes Stowarzyszenia IWA. Pani Agnieszka również wystąpiła w stroju mennonickim, spokojnie i dostojnie przechadzając się po … mennonickim cmentarzu! I gdyby aparaty cyfrowe nie istniały, to na te ujęcia, które wykonaliśmy w tym miejscu, zużylibyśmy kilka rolek filmu ;). A sam cmentarz mennonicki? Jego początki sięgają przełomu XVIII i XIX wieku. Kiedyś istniał tu także dom modlitwy, ale do obecnych czasów zachowały się tylko nagrobki. Na cmentarzu pochowani ssą m. in. mieszkańcy dawnego Ellerwaldu.
Jadąc dalej zatrzymaliśmy się jeszcze na moment przy ruinach wiatraka-holendra, który w 1970 roku przeszedł gruntowny remont, ale niestety na początku XXI wieku doszczętnie spłonął. Ostały się jedynie pozostałości budynku gospodarczego, na którym wzniesiono wiatrak.

Hydrotechniczne Michałowo
Na stopień wodny Michałowo – opowiada przewodnik - składają się cztery obiekty. Są to: śluza komorowa, zapora ziemna, jaz z przepławką dla ryb oraz elektrownia wodna. Stopień Michałowo, wybudowano w latach 1912-15 w ramach przystosowania rzeki Nogat dla potrzeb żeglugi. Przyjęto, że szlak powinien umożliwić ruch statków o nośności 400 ton, długości 55 m, szerokości 8 m i zanurzeniu 1,6 m. Na Nogacie zbudowano trzy analogiczne stopnie wodne: Michałowo, Rakowiec i Szonowo.
W 2010 roku dobudowano elektrownię nową elektrownię wodną. Zainstalowano tu turbiny Kaplana RTK 1600 z generatorami asynchronicznymi o mocy 160 kW.


Nieistniejąca wieś
Z Leszkiem Marcinkowskim nie sposób się nudzić. Ten przewodnik potrafi poruszyć wyobraźnię. Leszek zatrzymał się na polu, wyciągnął wydruki starych map i zaczął opowiadać.
Nieistniejąca wieś – tłumaczy Leszek Marcinkowski – leżała tuż za lewym brzegiem Nogatu, na wysokości stopnia Michałowo. Według starych map niemieckich, znajdowała się tu dość duża wieś, licząca około 36 domów. Nazywała się Horsterbusch (niem.). Niestety okres powojenny nie pozostawił złudzeń – mieszkańcy wsi pozostawili swoje domostwa przed nadciągającymi wojskami rosyjskimi … puste, opuszczone domy rozebrano oraz wyburzono. Jedyny ślad, to odnajdywane artefakty w postaci skorup naczyń, szkła czy ceramiki. Cały ten teren administracyjnie, należy teraz do Wiercin.
Po opowieściach Leszka ruszyliśmy na krótki rekonesans wokół drzew rosnących na granicy pola. I co znaleźliśmy? Oczywiście kawałki przedwojennej porcelany – jeden z uczestników odnalazł nawet fragment ceramiki, na którym widniał malunek głowy kozła!

Kępki – wieś z historią
Od czego rozpoczęliśmy zwiedzanie wsi? Od relaksu :). Zatrzymaliśmy się nad Nogatem, usiedliśmy na ławeczce z widokiem na rzekę i podziwialiśmy przepiękny krajobraz. To była taka krótka chwila błogiego lenistwa w otoczeniu kojącego zmysły żuławskiego krajobrazu. Kiedy my odpoczywaliśmy, Leszek Marcinkowski dalej trzymał perfekcyjną formę i mówił nam o nieistniejącym kościele.
Nie do końca wiadomo – opowiada przewodnik – kiedy wybudowano kościół tuż za Nogatem, ale na pewno w czasach krzyżackich. Kościół i wieża zostały na nowo zbudowane w 1663 r. a sam kościół ponownie w 1754 r. Stara wieża została rozebrana w 1777 r., w 1781 r. zbudowana nowa, z której można było podziwiać krajobraz Żuław. Kościół został rozebrany w latach 50-tych XX wieku. Jego pozostałości wraz z cmentarzem są doskonale widoczne. Tym bardziej, że na cmentarzu przeprowadzono prace porządkowe i upamiętniono to miejsce obeliskiem.



W Kępkach zatrzymaliśmy się także pod bardzo ciekawym obiektem.
W centrum wsi – opowiada Leszek - usytuowany jest murowany budynek z gankiem, facjatą i dwiema mniejszymi lukarnami, z odrestaurowanym, przedwojennym napisem: "Restauration von Hugo-Neumann" i "Jan 3.16".
Budynek zrobił na wycieczkowiczach ogromne wrażenie. Warto zaznaczyć, że bardzo malowniczo prezentuje się również z oddali – widziany z drugiego brzegu Nogatu.


W gościnie u Żuławiaków
Na trasie naszej wycieczki zatrzymaliśmy się przy kilku domach, których właściciele zaprosili nas na teren swoich gospodarstw. Poza wspomnianym wyżej urokliwym domem we Władysławowie, gdzie gościło nas Stowarzyszenie IWA, obejrzeliśmy jeszcze jeden dom (z zagrody holenderskiej) w tej samej wsi, koło cmentarza mennonickiego – dom przykuwa uwagę bielonymi ścianami oraz kontrastującymi, szarymi okiennicami.
W Jazowej obejrzeliśmy kolejny dom, obity białymi deskami, z brązowymi wstawkami w okolicach okien oraz laubzekinami u szczytu dachu. Na tyłach gospodarstwa znajdują się stare, murowane zabudowania gospodarcze oraz pachnący owocami ogród.
Następnie zatrzymaliśmy się pod kolejnym domem, który wchodzi w skład zagrody holenderskiej. Dom drewniany, ale na kamiennej podmurówce – widać, że niedawno przechodził gruntowny remont. Po przeciwnej stronie podwórza zlokalizowany jest spichlerz – niestety w fatalnym stanie.
Wycieczkę zakończyliśmy ogniskiem w miejscu, w którym ją zaczęliśmy – czyli w „Folwarku Żuławskim” we Władysławowie. Ponad to zostaliśmy ugoszczeni jeszcze ciepłym ciastem z jabłkami, które zniknęło w oka mgnieniu.


 

Podziękowania
Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy pragnie serdecznie podziękować:
- uczestnikom za tak liczne przybycie. W tym także grupom rowerowym: Malborska Załoga Rowerowa Rama oraz Elbląska Grupa Rowerowa STOP.
- wszystkim gospodarzom, którzy zaprosili nas do siebie
- Folwarkowi Żuławskiemu – za otwarcie drzwi, gościnę, poczęstunek, w tym pyszne ciasto oraz zwiedzanie wyjątkowego obiektu
- Stowarzyszeniu IWA – Integracja – Współpraca – Aktywność - za ciepłe przyjęcie, przybliżenie tematyki mennonitów na Żuławach, za przygotowanie pysznych przekąsek oraz za fantastyczne zdjęcia z mennonitkami :)
- a przede wszystkim Leszkowi Marcinkowskiemu (z Koła Przewodników i Pilotów Turystycznych im. R. Gierzyńskiego przy PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej) – za fenomenalne przewodnictwo na wycieczce, poruszenie wyobraźni uczestników oraz zarażanie pasją i miłością do Żuław.


 

W wycieczce wzięło udział 38 osób. Uczestnicy przyjechali głównie z Gdańska, Elbląga i Malborka. Pojawili się także mieszkańcy Żuław i Mierzei Wiślanej oraz turyści z Gdyni, Szczecina, Warszawy i Jeleniej Góry.
Karmę dla psów, którą Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” zawsze zbiera na swoich wycieczkach, przekazano zaprzyjaźnionemu przytulisku dla bezdomnych zwierząt.
Organizatorzy: Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy”, Koło Przewodników i Pilotów Turystycznych im. R. Gierzyńskiego przy PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej, Folwark Żuławki, Stowarzyszenie Iwa – Integracja – Współpraca – Aktywność.

Faleria zdjęć na portalu Facebook: kliknij

2017  Kochamy Żuławy   globbers joomla templates

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy i jak je usunąć, zobacz naszą polityke prywatnosci.

EU Cookie Directive Module Information