Miłoradz i okolice

W sobotę 01.10.2016 r. odbyła się ostatnia w tym roku wycieczka z cyklu „Zwiedzamy Żuławy”. Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” zamknęło sezon turystyczny wyprawą autokarową po gminie Miłoradz i okolicy. Przewodnikiem był pan Bogdan Mąder.

 


Krótki spacer i poczęstunek – na dobry początek

Wycieczka rozpoczęła się od zwiedzania Starej Kościelnicy, gdzie po wsi oprowadzała wiceprezes SKŻ, Aleksandra Paprot. Uczestnicy mogli zobaczyć stare, żuławskie domy, ustawione wzdłuż głównej drogi. Wśród chat, największą uwagę zwrócił ten, z wyrytym napisem „Dom Zajęty” – napis ten nawiązuje do powojennej historii nie tylko Starej Kościelnicy ale i całych Żuław.

Odwiedziliśmy też tutejszy kościół, którego historię przybliżył przewodnik, Bogdan Mąder. Uczestnicy byli żywo zainteresowani historią miejscowości oraz, także przy okazji, reszty Żuław, więc na tym przystanku wycieczki pytań nie było końca. Czas jednak gonił i należało przejść do kolejnego punktu naszego planu. Na zakończenie krótkiego spaceru, uczestnicy udali się do świetlicy wiejskiej, gdzie na gości czekały ciasta, przygotowane przez mieszkanki Starej Kościelnicy oraz członkinie Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”.

 

W Dawnej Wozowni

Drugim przystankiem był Miłoradz, a konkretnie Dawna Wozownia. Tu na gości czekali gospodarze: Katarzyna i Jan Burchardt, którzy wraz z pomocą naszego przewodnika, przybliżyli gościom miejsce, w którym się znaleźliśmy.

Dawna Wozownia – opowiada Kasia Burchardt - jest częścią zabudowań należących do poniemieckiego gospodarstwa. Podczas II wojny światowej funkcjonował tu podstalag z około dwudziestoma jeńcami z Wielkiej Brytanii . Zostali oni oddelegowani z macierzystego stalagu XXB z Malborka, aby pomagać w gospodarstwach rolnych na terenie Mielenz. Dotychczasowi właściciele ziemscy zostali wcieleni do armii niemieckiej.

Budynek DW służył do przechowywania sań, wozów, kół zapasowych oraz całego sprzętu niezbędnego do zaprzęgania koni. Ziemia ta pamięta wspaniałe chwile pokoju, okrutne czasy końca wojny oraz trudne lata budowania nowej powojennej rzeczywistości. Bóg chciał, żeby po wojnie skrzyżowały się tu losy młodej dziewczyny, która wraz z rodzicami przybyła tu z Małopolski i autochtona-również młodego chłopaka, który zdecydował się przyjąć polskie obywatelstwo, bo nie chciał opuścić miejsca swojego dzieciństwa.
My, jako młode pokolenie, zdecydowaliśmy się uratować walący się już budynek wozowni. Własnymi siłami, krok po kroku, wymieniając spróchniałe belki i ratując co się da, ocaliliśmy budynek i wspomnienia z nim związane. Wstawiliśmy tam pewien "wyjątkowy" stół, kilka krzeseł, żeby móc odpocząć, czy napić się kawy. Tak po prostu. Potem wypadki potoczyły się już same. Pierwszym gościem był nasz miejscowy poeta Ryszard Grabowski. Przyniósł kołowrotek i uznał, że wozownia jest dla niego idealnym miejscem. Odwiedzający nas znajomi, rodzina i przyjaciele najlepiej czuli się właśnie tu. Dziś miejsce żyje własnym życiem, głównie dzięki grupie ludzi skupionych wokół niego. Każdy z nich zostawia tu cząstkę swojej pasji, niezwykłych i unikatowych umiejętności.                                                       W ciągu całego roku odbywają się tu ciekawe warsztaty, wykłady o tematyce regionalnej, wieczorki poetyckie, rekonstrukcje dawnych obyczajów. Dawna Wozownia chętnie gości u siebie turystów, którzy przemierzają Żuławy na rowerze czy motorze. Odwiedzają nas też zorganizowane grupy z kraju i zagranicy. Do dyspozycji gości są miejsca noclegowe. Jesteśmy otwarci na współpracę  z podobnymi do nas miłośnikami przemijającego świata.

We wnętrzach Dawnej Wozowni czekała na nas Pani Sylwia Kaszuba, która drżącym głosem rozpoczęła opowieść o Henryku, który jeszcze jako mały Horst, zmagał się z trudami wojny. Opowieść ta obudziła w Pani Sylwii takie emocje, że z pomocą ruszył jeden z uczestników wycieczki, Krzysztof Kester i dokończył opowiadanie. Wszyscy głęboko poruszeni, opuścili Dawną Wozownię, rozmyślając o tym co przed momentem usłyszeli. To była cenna lekcja.

W starej chacie rybaka

Trzecią miejscowością na trasie były Mątowy Wielkie. Tutaj gości powitali Państwo Lidia i Janusz Zawadzcy, którzy, zakochani w Żuławach, remontują starą chatę rybaka.

Chata datowana jest na początek lat 1800 – opowiada Pan Janusz Zawadzki. Uległa znacznemu zniszczeniu w trakcie powodzi w latach czterdziestych 1800r. Ale ocalała jako jedna z ok. pięciu we wsi.

Chatę posiadamy od 5 lat najpierw ratując ją od całkowitego upadku. Wszyscy deklarowali, proponowali pomoc ale w ROZBIÓRCE... Chcieliśmy ja uratować dla następnych pokoleń jako przynajmniej jedyną w Gminie, a może i na Żuławach. Plany aranżacji wnętrza ciągle ulegały zmianom, w trakcie postępu robót, z czasem jak  nabierała kształtu.. Pierwotnie chcieliśmy zachować przepierzenie drewniane kuchni i pomieszczenia gospodarczego, lecz adaptacja czarnej kuchni na wc dała większe możliwości aranżacji pomieszczeń i ich funkcji. Chcieliśmy również doprowadzić do sprawności trzon kuchenny (palenisko z fajerkami) - cudowny efekt gotowania. Dobudowaliśmy nowe dwa piece murowane na glinie. Dla bezpieczeństwa szczelności komina wstawiliśmy stalowe przewody spalinowe, co umożliwiło pokazanie przestrzeni wędzarni nad dawną czarną kuchnią. Szkoda, że nie możemy pokazać oryginalnego, pozostałego jeszcze zapachu wędzonych ryb z czarnego komina. Wprowadzamy pierwotne tynki gliniane, polepę glinianą na strychu i w kuchni - dużo można by mówić o właściwościach gliny.

Otwarcie przestrzeni na strzechę (od spodu) daje specyficzny mikroklimat wizualny i biologiczny w połączeniu z gliną. Jest jeszcze dużo, dużo pomysłów  do zrealizowania tylko czasu brak no i troszkę funduszy. :) .

Otoczenie również staramy się wykonać z materiałów naturalnych i pochodzących w miarę możliwości z rozbiórek. Zioła, kwiaty, krzewy i drzewa prowadzone raczej w stylu "dzikich" ogrodów angielskich. Warzywa i owoce czysta ekologia.

Chata rybaka była największym zaskoczeniem dla uczestników wycieczki. Na co dzień niedostępna, tym razem stanęła otworem, ukazując wszystkie zakamarki. Właściciele starannie remontują każde pomieszczenie. Czy jest to kuchnia wypełniona klimatycznymi detalami, czy łazienka, z której widać wnętrze ogromnego komina, czy salon z drewnianymi meblami. Tu każdy pokój zdobią starannie dobrane przedmioty, nadając temu miejscu jeszcze bardziej wiejski klimat.

Przysłowiową wisienką na torcie były przepyszne placki przygotowane przez panią domu.

Pod podcieniem i na cmentarzu

Kolejnym przystankiem było Bystrze. Tu udaliśmy się na krótki spacer spod domu podcieniowego do pobliskiego ossuarium.

Ossuarium w Bystrzu – opowiada przewodnik, Bogdan Mąder – to gotycka kaplica cmentarna zbudowana w I połowie XIV wieku. Usytuowana w północno-wschodniej części wsi. Złożone w niej zostały kości poległych podczas wojny trzynastoletniej, która miała miejsce w latach 1454-1466. W roku 1590, w wyniku uderzenia w kapliczkę pioruna, została ona zniszczona. Od tego czasu odbudowywano ją kilkukrotnie aż do roku 1970.

Posiada konstrukcje murowaną z czerwonej cegły na zaprawie wapiennej, zbudowaną na planie prostokąta o wymiarach 2,24 m x 2,42 m. Ściany zakończone ozdobnym fryzem. Ma ok. 3 m wysokości. Od góry zamknięta dekorowaną kopułą zwieńczoną kulą i czterema filarkami. Otwór od strony zachodniej osadzony jest w blendzie i zabezpieczony metalową kratą. Przeciwległa ściana posiada jedną blendę, natomiast ściany boczne są gładkie.

Wewnętrzne ściany pokrywają gotyckie polichromie z ok. 1400 r. przedstawiające sceny związane z funkcją budowli - rozbudowane przedstawienie „Sądu Ostatecznego”.

W Bystrzu, z cmentarzem i ossuarium związany był kościół katolicki pw. św. Jakuba Apostoła z I połowy XIV wieku. Przeszedł on wiele remontów, ale ostatecznie na początku XVIII wieku popadł w ruinę i został rozebrany.

Dom podcieniowy nr 5 w Bystrzu został zbudowany w 1819 roku. Jest to konstrukcja drewniana, stojąca na kamiennej podmurówce. Ściany głównej części budynku zostały otynkowane, a szczyty oszalowane pionowo. Głęboka, ryglowa wystawka wypełniona żółtą cegłą, umieszczona jest od frontu zasadniczej części domu. Wsparta jest na 8 drewnianych kolumnach, które wsparte są na ceglanych podstawach. Kolumny są zwieńczone głowicami w stylu jońskim. Nad kolumnami biegnie pas dekorowanego gzymsu. Na szczególna uwagę zasługuje bogato dekorowana stolarka drzwiowa.

W starym kościele, oglądając freski

Przedostatnim punktem wycieczki było Gnojewo. Na ten moment czekało wielu uczestników. Dlaczego? Ponieważ była to wyjątkowa okazja, by zajrzeć do wnętrza niedostępnego kościoła św. Szymona i Judy Tadeusza. Poza tym, na tę okoliczność do Gnojewa przybył Pan Tomasz Korzeniowski z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, które stara się ratować ten jakże wyjątkowy zabytek. Pan Tomasz zaprezentował krótki film i inne materiały multimedialne przybliżające historię ciężkiej walki o zabezpieczenia tego miejsca, walki, która nadal trwa.

Kościół pw. św. Szymona i Judy Tadeusza Apostołów – przybliża Bogdan Mąder - należy do najstarszych w Europie kościołów o konstrukcji szkieletowej (najstarsze elementy wewnątrz sprzed 1323 r.). wzniesiony z cegły (wątek gotycki) na planie prostokąta bez wydzielonego prezbiterium. Od zachodu osiowo usytuowana wieża czterokondygnacyjna z ośmiobocznym stożkowym hełmem a od strony wschodniej niewielka zakrystia. Po wewnętrznej stronie ściany południowej i wschodniej zachowana czternastowieczna konstrukcja ryglowa z 11 słupami, dwoma rzędami rygli i zastrzałami krzyżowymi. Wnętrze dwunawowe, rozdzielone pięcioosiową ostrołukową arkadą wspartą na filarach, przykryte w nawie głównej drewnianym stropem z fasetą, a w bocznej 5 przęsłami sklepień (krzyżowe, sieciowe i gwiaździste). Strop pokrywa cenna barokowa polichromia o tematyce apokaliptycznej wykonana w 1717 r. przez Christofa Manowskiego, wg koncepcji teologicznej proboszcza Jacoba Kreffta.

Obecny kościół pw. św. Szymona i Judy Apostołów w Gnojewie wybudowany został, jako kościół (pomocniczy) w 1863 roku w stylu neogotyckim. Jest budowlą orientowana, wymurowaną z żółtej cegły na planie prostokąta. Obiekt jednonawowy z bardzo skromnym wnętrzem. Na uwagę zasługuje prezbiterium z neogotyckim ołtarzem i barwnymi, symetrycznie rozmieszczonymi oknami witrażowymi. Czworoboczna wieżyczka (w której umieszczono niewielki dzwon) wtopiona w dwuspadowy dach, który zdobią filarki umieszczone na narożach.

Przy DK 22 późnogotycka, ceglana kapliczka z ok. 1500, wzniesiona na planie kwadratu o boku 1,95 m, posiadająca dwie kondygnacje ozdobione detalami architektonicznymi: blendami, niszami, filarami i otworami. W sąsiedztwie znajduje się pomnik pamięci jeńców wojennych Stalagu XX B Marienburg-Willenberg, którego filia w latach 1940-1945 znajdowała się w Gnojewie.

Na cmentarzu mennonickim

Część turystyczną wycieczki zakończył spacer po cmentarzu mennonickim w Stogach. Tu oczywistym było, że w rolę przewodniczki wcieli się nasza wiceprezes, Aleksandra Paprot, która od lat związana jest z tym miejscem i która o jego historii, czy osób tu pochowanych, jest w stanie dużo opowiedzieć.

Aleksandra Paprot przedstawiła rys historyczny cmentarza, wyjaśniając specyfikę mennonickich nekropolii. Przewodniczka zaprowadziła uczestników do nagrobków, które wyróżniają się na tle innych czy to ze względu na wyjątkowy wygląd, czy historię osób pochowanych. I tak, w ten oto sposób, turyści mogli zobaczyć nagrobek o charakterze wojennym (w kształcie hełmu); poznać historię „wędrującej” drewnianej tabliczki, która pozostawiona najprawdopodobniej przez rodzinę, pomagała lokalizować grób pochowanej tu zmarłej; zobaczyć „anons nagrobny” – czyli metalową tabliczkę, na której umieszczono informację o poszukiwaniach krewnych zmarłej osoby; czy też obejrzeć nagrobki przeniesione z innych miejscowości. Uczestnicy mogli również wysłuchać krótkiej opowieści na temat symboliki detali jakie zdobią stele.

Wycieczka zakończyła się obiadem przygotowanym przez Koło Gospodyń Wiejskich w Stogach.

Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” pragnie podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w organizację i przeprowadzenie wycieczki.

Organizatorzy: Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy”, Gmina Miłoradz, Oddział Przewodnicki PTTK im. S. Dubyny w Malborku, Dawna Wozownia, Sołectwo Stara Kościelnica, Koło Gospodyń Wiejskich w Stogach, Świetlica Wiejska w Stogach. Strony na Facebooku: Gnojewo, Stara Kościelnica, Stogi-Heubuden

Pełna fotorelacja: https://www.facebook.com/pg/StowarzyszenieKochamyZulawy/photos/?tab=album&album_id=1266712953380776

Zdjecia: Piotr Lemański, Arkadiusz Kuźmiński (grupowe), Marta Łobocka (przy wstępie)

2017  Kochamy Żuławy   globbers joomla templates

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy i jak je usunąć, zobacz naszą polityke prywatnosci.

EU Cookie Directive Module Information