Hydrotechniczne Żuławy - relacja z wycieczki rowerowej

A gdyby tak zorganizować wycieczkę, której tematem byłyby hydrotechniczne Żuławy? Na taki pomysł wpadliśmy kilka miesięcy wcześniej, ale niektóre fragmenty trasy mieliśmy ustalone już od ponad roku, gdy po raz pierwszy wyruszyliśmy na wycieczkę z klubem Pttk Szuwarek.

 

Nasza rowerowa wycieczka „Hydrotechniczne Żuławy” odbyła się dnia 28.06.14 r. Na miejscu zbiórki pojawiło się łącznie 21 osób (większość spoza Żuław). Przewodnikiem wycieczki był Edmund Łabieniec.

Wąskim torem na początek
Wycieczkę rozpoczęliśmy od przejażdżki pierwszym w tym roku, regularnym kursem wakacyjnym Żuławskiej Kolei Dojazdowej. Z otwartych wagoników wąskotorówki podziwialiśmy żuławski krajobraz i jego daleki horyzont, samotne wierzby czy też makowe pola. Największe poruszenie wywołał przejazd mostem obrotowym nad Szkarpawą.


Unikat na skalę światową
Gdy wysiedliśmy na przystanku w Rybinie, udaliśmy się na tamtejszą przystań, by móc obejrzeć coś co większości z nas zapadło głęboko w pamięci.

 

Jesteśmy właśnie świadkami - opowiada przewodnik, Edmund Łabieniec - otwierania kolejowego mostu obrotowego. Czynność tę, jak widzimy, wykonują ręcznie dwie osoby. Jest to unikalna na skalę światową konstrukcja, a przy tym bardzo stara, bo budowę tego obiektu ukończono w 1905 roku. W Rybinie są jeszcze , pochodzące z tego samego okresu dwa drogowe mosty zwodzone na rzece Szkarpawie i Wiśle Królewieckiej. Ciekawostką jest to, że te masywne. żelbetowe konstrukcje oparte są na dębowych palach wbitych w dno rzeki.
W trakcie wycieczki wielokrotnie przejeżdżaliśmy przez różne mosty i kładki. Warto wymienić most w Tujksu oraz most nad ujściem Tugi.

Przepompownie – bo bez nich Żuławy byłyby inną krainą
Pierwszą odwiedzoną przez nas stacją pomp było Chłodniewo.
Wybudowana w latach dwudziestych XX wieku przepompownia w Chłodniewie, - wyjaśnia Pan Edmund - podobnie jak stacja pomp w Osłonce, zastąpiły żuławskie wiatraki odwadniające i pompy parowe, które w ogromnej ilości występowały do tej pory na Żuławach, odwadniając małe poldery [depresyjne obszary, stale osuszane – dopisek SKŻ]. Teraz powstały dwa duże, przedzielone rzeką Tugą. Stacja pomp w Chłodniewie ma największą wydajność w Europie. W ciągu jednej sekundy jest w stanie przepompować ponad 2 tys. litrów wody. Przepompownia w Osłonce odwadnia natomiast największy polder.
Jadąc dalej dotarliśmy do Osłonki i tamtejszej przepompowni.
Wybudowana w 1943 roku stacja pomp – opowiada Pan Edmund - umożliwiła obniżenie poziomu wody w zlewni Kanału Panieńskiego o ponad 2 metry i osuszenie części Zalewu Wiślanego, zwanego Zakątkiem Stobieckim. Dzięki temu mieliśmy przed chwilą możliwość jechać po najmłodszym skrawku Polski. – zwraca uwagę przewodnik.
Pod koniec wycieczki odwiedziliśmy także pozostałości dawnej stacji pomp w Różewie (tej z charakterystycznym, wysokim kominem).


Marzęcino – moc atrakcji w depresji
Najwięcej czasu poświęciliśmy na wizytę w Marzęcinie, gdzie czekały nas atrakcje zaplanowane jak tez nieoczekiwane niespodzianki.
Pierwszym przystankiem była ciekawostka geograficzna. W szkole uczono nas, że najniżej położonym punktem w Polsce są Raczki Elbląski (-1,8 m p.p.m.). Okazuje się jednak, że w Marzęcinie jest jeszcze niżej!
W ubiegłym roku - wyjaśnia Edmund Łabieniec - wraz z geodetą Jackiem Grosem odnaleźliśmy w okolicy punkty leżące poniżej 2 metrów pod poziomem morza. Procedury urzędowe zmierzające do uznania ich oficjalnie za najniższy punkt w Polsce niestety trochę się przeciągają.

Drugą, planowaną atrakcją była śluza w Marzęcinie, która obecnie znajduje się na suchym lądzie. Śluza w Marzęcinie (z drugiej połowy XIX wieku) – tłumaczy Pan Edmund - to ciekawy obiekt hydrotechniczny na Żuławach. Marzęcino, kiedyś Jungfer, dawna wieś rybacka o bardzo ciekawej zabudowie zwanej potrójną ulicówką rzeczną, odgrywało ważną rolę jako port na trasie Gdańsk-Elbląg-Królewiec. To właśnie przez tę śluzę wpływały wyładowane towarami lomy [żaglowce morskie – dopisek SKŻ] i pasażerskie statki. Obok śluzy, w skład tego obiektu wchodzą wrota, których przeznaczenie nie jest do końca wyjaśnione. Uważam, że głównym ich zadaniem było grawitacyjne odprowadzanie wody z Kanału Panieńskiego w przypadku, gdy po zachodnich wiatrach poziom wody w Zalewie obniżał się. W przypadku "cofki" wrota te samoczynnie się zamykały. W przypadku powstania zatorów lodowych na Nogacie, nadmiar wody w tej rzece przelewał się przez przelew w wale w okolicach Malborka do zlewni Kanału Panieńskiego i tędy właśnie uchodził do Zalewu. Warto pamiętać o tym, że większość wiślanej wody w XX wieku płynęła właśnie Nogatem.

W Marzęcinie obejrzeliśmy także tamtejszy przepiękny kościół – warto zwrócić uwagę na nietypową wieżę oraz dekorowane wrota oraz klamki.
Na tym zamknęliśmy temat planowanych atrakcji w Marzęcinie. Jednak jak się okazało nie tak szybko opuściliśmy tę wieś. Nie dość, że złapał nas deszcz, który akurat był przyjemny i orzeźwiający to jedna z uczestniczek złapała tzw. „gumę” i konieczna była wymiana opony. Gdyby nie nasi dzielni bohaterzy (zaprawieni w trasach rowerzyści) mielibyśmy spory problem.

A na dokładkę
Tematem przewodnim wycieczki były obiekty hydrotechniczne, jednak nie sposób minąć niektóre atrakcję. Tak było np. z Tujskiem, gdzie odwiedziliśmy Edzię Kozakiewicz, która to opowiedziała nam o tej jednej z najpiękniejszych żuławskich wsi oraz pokazała najnowsze znaleziska (np. średniowieczny akt lokacyjny Tujska). Warto nadmienić, że w tym roku wieś obchodziła swoje 665lecie!
W trakcie wycieczki odwiedziliśmy także zaciszną przystań w Osłonce, największą na Żuławach wierzbę w Orlińcu, która nigdy nie była ogławiana a na sam koniec cmentarz mennonicki w Różewie.

Wycieczkę pora kończyć
Ostatni etap trasy okazał się najtrudniejszy – pojawiły się opady atmosferyczne, które niestety nasilały się. Całe szczęście, dzięki zaradności jednego z Członków Stowarzyszenia „Kochamy Żuławy”, pomimo wcześniejszych opadów, udało się rozpalić ognisko nad rzeką Tugą .
Po zakończeniu wycieczki oraz ogniska, Członkowie SKŻ udali się do przytuliska dla psów w Nowym Dworze Gdańskim i przekazali karmę jaką uczestnicy wycieczki przywieźli rano ze sobą (przy okazji wycieczki SKŻ zorganizowało zbiórkę karmy).
Stowarzyszenie „Kochamy Żuławy” pragnie serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom wycieczki za zaangażowanie, zainteresowanie i mile spędzony wspólny czas. Prawdziwym bohaterem tego dnia był Pan Edmund Łabieniec, który poprowadził grupę profesjonalnie oraz w pasjonujący i przystępny sposób przekazał uczestnikom wiedzę na temat odwiedzanych miejsc. Po wycieczce dotarły do nas liczne słowa uznania dla Pana Edmunda. Dziękujemy!


 

Statystyki wycieczkowe - "Hydrotechniczne Żuławy"
45 - liczba przejechanych kilometrów - to była wycieczka rowerowa
21 - tylu uczestników liczyła nasza grupa turystyczna
12 - tyle osób przybyło z terenów graniczących z Żuławami (Gdańsk, Malbork, Pruszcz Gdański]
7 - tyle osób przybyło z Żuław (gminy: Nowy Dwór Gdański, Ostaszewo, Markusy, Stegna, Miłoradz )
2 - tyle osób przybyło z miejscowości znacznie oddalonych od Żuław (Rumia, Poznań)
9 - tyle worków z psią karmą zebraliśmy dla przytuliska w NDG (+ 3 puszki)

Organizatorzy wycieczki: Stowarzyszenie "Kochamy Żuławy", Klub PTTK "Szuwarek" Nowy Dwór Gdański, Żuławski Ośrodek Kultury, Pomorskie Towarzystwo Miłośników Kolei Żelaznych oraz Szkolne Koło Turystyczne "Jambas" w Marzęcinie.

2017  Kochamy Żuławy   globbers joomla templates

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej na temat plików cookies, których używamy i jak je usunąć, zobacz naszą polityke prywatnosci.

EU Cookie Directive Module Information